zapraszam na pogaduszki

wieczne kłopoty z reformą oświaty

Jest taki świetny blog, który często podczytyję, pisany z wielką swadą a zatytułowany "Życia nie można powtórzyć". Bloga nie muszę reklamować, bo każdy by sobie życzył tyle odwiedzin i komentarzy ile ten blog zbiera (teraz jest na portalu blogspot - www.warsawman.blogspot.com). Z tego bloga potrzebne mi jest przede wszystkim motto.
Powoli wycofuję się z życia pedagogicznego i robię to z poczuciem bezsilności wobec permanentnej ignorancji i niekompetencji osób, które zarządzają edukacją naszych dzieci. Ponieważ kiedyś studiowałam z fascynacją na jedynym wówczas uniwersytecie krakowskim matematykę z informatyką, więc w tej dziedzinie nieco swobodniej się poruszam.

 

Nie ma mocnych w formowaniu "koszyczka wiedzy", który należy zaserwować młodemu pokoleniu. Na całym świecie jest to wielki problem i nie ma jednoznacznego rozwiązania, przecież wyniki edukacji nie mogą być, to stwierdzenie trywialne skorygowane w tył. Zła metoda jest nie do naprawienia. Widać to chociaż po nieszczęsnym eksperymencie władz jeszcze starego reżimu (jak to pięknie brzmi ancien regime w miejsce komunizmu), który wyrzucił matematykę z egzaminu dojrzałości. Policzmy, osoby, które już nie zdawały obowiązkowo matury z matematyki mają dzisiaj 27+19=46 lat tzn, że przeszło ćwierć wieku większość dziec inie  mogła podejść do mamy i taty z maturą z prośbą o pomoc w matematyce, mało tego ich niewiedza w tej dziedzinie lekceważąco wpływała na szacunek i chęć poznania tego przedmiotu, tym samym drastycznie obniżył się  poziom matematycznej inteligencji w społeczeństwie. Powrót do matury z matematyki rodził się w bólach i pewnie panika spowodowana pustką na kierunkach przyrodniczych zmusiła władze do zaakceptowania próśb mądrych ludzi o powrót matematyki na egzaminie maturalnym. Minister, który podjął decyzje o usunięciu matury z matematyki powinien być sądzony w kategoriach zdrady stanu.

 

Nie wiem kto będzie ministrem edukacji w nowym rządzie, ale za dotychczasowymi paniami nie przepadam więc może coś się zmieni na lepsze. Wracając do matematyki to jeszcze długo będzie nam się odbijać czkawką przeszło ćwierć wieku luzu intelektualnego, w moim odczuciu z 40 lat, tak jak wędrówka Żydów przez pustynię do Ziemi Obiecanej. Jeden mądry ksiądz francuski mi wyjaśnił - te czterdzieści lat były potrzebne po to, aby wymarli ci, którzy pamiętali i nosili w sobie przyzwyczajenia okresu niewolnictwa w Egipcie. Coś w tym jest pan Miller - były premier, zdążył wrócić do sejmu bazując na nostalgii byłych komunistów, czterdzieści lat od upadku muru jeszcze nie minęło.

 

Będzie się działo, szkoda, że Palikot to filozof, bo wieszczę wymianę lekcji religii na lekcje filozofii, tylko, że filozofia to też forma niekontrolowanych duchowych dywagacji i bardzo jest podatna na osobowości, trendy i mody. Zobaczymy. Oby tylko było kogo uczuć, bo jak nie będzie przyjaznej polityki prorodzinnej to decydenci będą skazani na chińskie opiekunki w domach starców.

 

Jak zwykle kilka zdjęć. Tym razem dowód bezguścia naczelnego konserwatora miasta Krakowa. Barwna fontanna między Sukiennicami i Kościołem Mariackim. Mini piramida z Louvru, tylko, że tamta jest elegancka i na miarę architektów francuskich, nasza to jarmarczne dziadostwo. W ogródkach na Rynku już widać jesień, która opustoszyła przykawiarniane ogródki, maniakalnie podświetlane na czerwono. Koszmar - czyżby Rynek pozazdrościł słynnej dzielnicy Amsterdamu? A miało być tak pięknie - strefa kulturowa - oj radne  kłamczuszki.