zapraszam na pogaduszki

dialogi z...

Czarny poniedziałek

Można powiedzieć, że z przerażeniem przeczytałam wypowiedzi hierarchów kościoła dosadnie i dramatycznie określających poniedziałkowe marsze. Jestem chrześcijanką, jeszcze ciągle katoliczką, ale krytycznie ustosunkowaną do wielu pociągnięć i zachowań Kościoła. Ten protest jest trudny, bo wrzuca do jednego worka i te kobiety, które walczą o szacunek i niezagrożoną penalizacją opiekę nad formującym się dzieckiem, nad matką, walczące o ochronę lekarzy, którzy podejmują się trudnej walki o godne życie dziecka nienarodzonego jak i te, które usunięcie ciąży traktują jak antykoncepcję.
 
Ja się pytam ilu księży przeżyło dramat poronienia dziecka, ilu. Odpowiedź jest jedna - żaden. Z pustego i Salomon nie naleje. Nie mają macicy, jajników i problem z głowy. Ile razy posłowie głosujący za przepchnięciem rygorystycznego prawa przedwcześnie krwawili i drżeli o życie dziecka, które ma się mu urodzić - ile razy? Ja nie mówię o bólu, a o traumie, która pojawia się w takich okolicznościach. Ile żłobków ufundował Kościół w swoich wypasionych pałacach, ile szpitali wsparł swoimi bogactwami. Ile?
 
Doświadczam wielkiego smutku, gdy w wielkiej katedrze Strasbourga widzę tłumy turystów, którzy robią wrażenie jakby oglądali piramidy faraonów z bogiem Ra czy Ozyrysem, gdy na mszy św w wielkanocnej siedzi kilka rzędów wiernych i nie chcę, aby nasze kościoły były smutne. Czy księża polscy wychodząc z zakrystii do ołtarza nie widzą jaką płeć mają ich wierni i oni najliczniejszy swój "elektorat" traktują z buta. Kto ich wychował, kto wymodlił ich powołanie? Zamiast wesprzeć i znaleźć rozwiązanie problemu zachowują się jak inkwizycja hiszpańska. Ja nie straszę, nie grożę, bo moc moja jest żadna, ja wiem. Odpowiedzią na ich stanowisko będą puste kościoły i jeszcze mniejsza liczba powołań, bo komu będzie chciało się wychowywać własnego okrutnego sędziego.
 
Nie podoba mi się hasło macica moja sprawa, bo za chwilę panowie odpowiedzą penis moja sprawa i każdy sobie rzepkę skrobie, jeżeli można to nazwać rzepką, i tyle panie będą miały z tej dosadnej akcji. Ten protest to nie kabaret i nie róbmy z poważnego problemu szopki, bo go spłycimy. To jest przede wszystkim protest przeciwko stylowi rządzenia, przeciw zagrożeniu demokracji i wypychaniu inteligencji z szeregów rządzących przez obniżanie kryteriów doboru kadr.
Pani premier w tym całym interesie jest jedynie atrapą i  jej płcią bym się nie podpierałam. W rządzie jest sporo mądrych kobiet, ale pod naporem krewnych i znajomych królika jakoś przestały być widoczne.
 
Są ludzie, którzy pławią się w nostalgii za komunizmem i wielu z nich czerpie wzorce z tamtego okresu sprawując obecnie władzę. Niestety władza z okresu PRL'u okazała się bardziej przebiegła i wiele osób z nią współpracujących było super inteligentnych. Obecna władza boi się inteligencji i nie pozwala nikomu zbliżyć się do pewnego IQ, którego lokalizacja jest tajemnicą Poliszynela.
W poniedziałek niebo się użalało nad losem rodu ludzkiego. Jak to niebo trudno dociec czy płakało nad nienarodzonymi, czy nad narodzonymi. Niebo zawsze zajmuje stanowisko enigmatyczne. Nam zostawia najtrudniejsze decyzje, przecież jesteśmy wolni w wyborze.
 

IMG_6988decjusz.jpg