zapraszam na pogaduszki

ulice Krakowa

kontrasty krakowskie

Zdjęcia, które robię przemieszczając się po Krakowie nazywam reporterskimi. Nie mam smykałki do wielce artystycznych ujęć, ale kusi mnie dokumentowanie tego co się wokół mnie zmienia. Oczywiście staram się, aby zdjęcie nie było nudne, ale nie nadaję mu przekombinowanej formy. Tym razem znalazłam się w okolicy Ronda Mogilskiego. Zamiast obrać tradycyjną drogę do domu autobusem 502 z Alei Beliny-Prażmowskiego, pomaszerowałam spod  Centrum Administracyjnego przy Al. Powstania Warszawskiego w kierunku ulicy Mogilskiej. Już dawno miałam ochotę obejrzeć z bliska  biurowiec między ulicą Przy Rondzie i rzeczoną Aleją Powstania Warszawskiego. Dla mnie kawał nowoczesnej architektury, dla innych uzurpator na skwerze Eilego, z którego został ledwie mały placyk zabaw dla dzieci. Jeszcze nie da się go fotografować w całej krasie. Toy-toye pchają się do obiektywu, ale wszystko zapowiada imponujący biurowiec. Naprzeciwko rozrosły się budynki sądowe przywodzące na myśl wysmukłymi kolumnami sądownictwo amerykańskie. Z tunelu Ronda Mogilskiego raz po raz wyłaniają się tramwaje pędząc niedawno przebudowaną trakcją. I tu zaczynają się kontrasty. Rozsypujące się kamieniczki przegrywają z rozrastającą się mieszkaniówką i powiem trzeba się cieszyć. Stara zabudowa, nawet trudno ją nazwać galicyjską, jest tak bezbarwna, że z ulgą się ją żegna. Trudno nawet mieć pretensje do deweloperów, że co drugi budynek to Park jakiś tam, bo ma zaplecze w zadrzewionym otoczeniu Wisły. Myślę, że za kilka lat ulica Mogilska stanie się nowoczesną arterią miasta i oby miejscy planiści i architekci tego nie przegapili. Tak naprawdę Krakowowi takich ulic potrzeba jak powietrza, aby się stało nowoczesnym uporządkowanym przestrzennie miastem, a nie pokojem dziecinnym z rozsypanymi bezładnie klockami.
Jeszcze o jednym chciałam napisać. W Centrum Administracyjnym zachwyciłam się portretami Miłosza. Chciałam je pokazać na blogu, zrobiłam zdjęcia, ale szczęśliwie spojrzałam na podpisy i co się okazało. Zdjęcia są autorstwa Judyta Papp, która jest znana z wymuszania haraczy za każdy pokazany skrawek jej fotografii. Szkoda, nie zrobię jej za darmo reklamy, skoro ona może mnie z tego powodu zrujnować. A z drugiej strony zastanawiam się jak czuje się nasz noblista pilnując kolejek po prawka i dowody osobiste. Chciałam również wykonać kilka ujęć ciekawej architektury. Niestety natrafiłam na sprzeciw. Mimo protestów pana zza okienka udało mi się zaledwie sfotografować ażurowy sufit i rzeźbę, której autora chcę poznać. Pan zażądał ode mnie akredytacji prasowej, ja mu się zrewanżowałam pytaniem o Pałac Wielopolskich. Zrobił baranie oczy, a przecież jego szefowie właśnie tam rezydują i nie bronią pałacu obfotografowywać. Ciekawa jestem czy zajrzy do internetu, czy potraktuje mnie jako nieszkodliwą wariatkę i zapadnie w błogostan niewiedzy.IMG_7037mog.jpgIMG_7002centr.jpg IMG_7012dowod.jpg IMG_7026sad.jpg IMG_7030sad.jpg IMG_7014rondo.jpg  IMG_7022rondo.jpg IMG_7018rondo.jpg IMG_7035szkiel.jpg IMG_7036alma.jpg IMG_7041mog.jpg IMG_7040mog.jpg IMG_7038mog.jpg