zapraszam na pogaduszki

edukacja i podobne

domorosły filozof

 IMG_3843montflaquin.jpg

 Ewangelia, jako księga społecznej mądrości fascynuje mnie od momentu, odkąd zaczęto mi ją udostępniać  w celu  ukształtowania przynależność do wspólnoty chrześcijańskiej. Nie kontestuję wyboru rodziców, wręcz odwrotnie cieszę się, że w tej cywilizacji się wychowałam. Dylematów nawałnica, a ja chcę przekazać ten jeden, który nazwałabym pryncypialnym olśnieniem.

Z góry przepraszam, jeżeli nie zacytuję kogoś, kto doznał tego samego olśnienia przede mną. Kultura filozoficzna u mnie marna, to znaczy, że nie mam na każde zawołanie worka z cytatami św. Tomasza, nie podpieram się Heglem czy prof. Kotarbińskim. Nie powiem, że walczę o prawo do akceptowania własnego zdania, bo uważam, że je mam i jeżeli komuś wyda się słabo umocowane w mądrości wielkich, to trudno. Właśnie za to cenię sobie chrześcijaństwo, że pozwala mi na bezpośrednią rozmowę z Bogiem, bez akceptacji rozlicznych pośredników. Rozmawiam z nim bez tremy i wiernopoddańczej uległości. Powiecie poetyzujesz, to tylko monolog. Nie zupełnie. Jest nagranie odpowiedzi tylko trzeba umieć je odkodować. FAQ -  Frequently Asked Questions - tak współcześnie można pomyśleć o ewangelii.

Dzisiejszy wpis sprowokował link podesłany mi, przez znajomą miłośniczkę pieśni kościelnych. Pod linkiem kryły się psalmy śpiewane po francusku. Mam wielki sentyment do tego języka. Zasłuchałam się, a ponieważ ostatnio mocuję się z tematem zaproponowanym przez GW - Najważniejszy człowiek w moim życiu, może dlatego pomyślałam o dwóch przykazaniach miłości. Mój najważniejszy człowiek, a czy ja jestem dla kogoś najważniejsza? Przyznam, że bardzo bym chciała usłyszeć to naj, bardzo.


Muzyka zagrała na strunach mojej wrażliwości. Uczymy się: Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Zawsze miałam kłopot z logiką tego przykazania. Na nim miała być zbudowana nowa religijność 2000 lat temu. Tylko jakiż to  fundament  miłość własna? A jeżeli Pan Jezus powiedział: kochasz bliźniego swego jak siebie samego, wtedy od razu widać jak w każdym czynie się obnażamy. To diametralnie zmienia sytuację. Nasze działania jest naszym lustrem. 

Kochasz - stwierdzenie, druga osoba, tryb orzekający. Kochaj jak - imperatyw, metoda, tryb rozkazujący. Kwestia gramatyki? Nie, to podwaliny  wiary. Osobiście jestem przekonana, że na początku było stwierdzenie, a dopiero potem przerodziło się w imperatyw, bo łatwiej słuchać rozkazów, niż rozmyślać samodzielnie.